I kolejny komplet z kolekcji Sindarin – Elvellon  co oznacza „przyjaciel elfów”. Tym razem dodałam elemety wire wrappingu, choć to trochę za dużo powiedziane ;) Pozostańmy przy tym, że w komplecie znajduje się motyw lutowanych, owiniętych srebrnym drucikiem liści. Zielone kamienie to oliwiny. Zdjęcia trochę skrzywdziły ten komplet, bo na żywo wygląda dużo ładniej, ale i tak już znalazł swoją właścicielkę, tak więc nie będę załamywać rąk. Inna sprawa, że coraz bardziej czuję potrzebę zakupu nowego sprzętu fotograficznego. Jakaś fajna lustrzanka by się przydała z dobrym obiektywem do makro, ale z tym zaczekam do rozstrzygnięcia unijnego projektu, bo kto wie, może nie będę musiała wykładać na to swoich zasobów.

Poza tym po raz pierwszy zrobiłam zakupy w takim szkockim sklepie i nabyłam naprawdę niesamowite briolety takiego jakby dymionego kwarcu limonkowego (do elfiego kompletu dla Reverie, który będzie nosił wdzięczną nazwę Athelas (królewskie ziele) i już układa mi się w głowie jak będzie wyglądał) i przy okazji dwie, po prostu olśniewające, duże briolety lapis lazuli. Takiej jakości naturalnego lapisu nigdy jeszcze nie widziałam na żywo i przyznam szczerze, że zastanawiam się czy nie zrobić czegoś z nimi dla siebie. Do tego, już w Polsce, upolowałam piękne szafiry gwiaździste (już widzę z nimi komplet Gilgalad (światło gwiazd) i wisior Elenath (wszystkie gwiazdy widoczne na niebie)), wielki, obłędny prazjolit, ciekawe fasetowane prehnity i ładny kwarc dymny w takim okrągłym szlifie fantazyjnym. Ten wyląduje w wisiorze Mornedhel (Mroczny elf) i planuję, że będzie to moja pierwsza oprawa dużego kamienia w łapki. Będę się tymi kamiennymi cudami sukcesywnie chwalić kiedy pojawią się w nowych projektach :).
Ach i na koniec jeszcze jedno – cztery Żywioły wreszcie razem :)