A oto i komplet, o którym pisałam w poprzedniej notce – Athelas – lecznicza roślina ze świata Śródziemia, której napar odświeża umysł, a w rękach króla leczy najcięższe rany. Te kamienie to dwukolorowe kwarce (naprawdę piękne, na żywca dużo bardziej efektowne), które skojarzyły mi się z takim właśnie leczniczym ziołowym naparem, a przyjechały do mnie z Wielkiej Brytani, wskazane przez osobę, dla której wykonany został ten komplet. Dodatkowo delikatnie podkolorowałam jeden mały element wzoru emalią (widać to chyba najbardziej na drugim zdjęciu). Podobają mi się ostatnio takie drobne akcenty emaliowane. Mam nadzieję, że komplet spodoba się jego przyszłej właścicielce. Ja, przyznam bez bicia, zakochałam się w nim :).
Drugi wytwór to naszyjnik, słodki ze szczyptą mroku, wykonany ze srebra, naturalnych rubinów i czarnych turmalinów. Mocno oksydowany, i dość lekko przetarty, żeby tą grafitową czernią złagodzić kwiatową słodycz. Nazwałam go Ruby Fairy :). Na razie niedostępny nigdzie, bo muszę mieć troszkę biżuterii do pokazania na te debiuty do Wawy w przyszłym tygodniu. Mogę przyjąć rezerwację – w tym celu proszę pisać na maila (EDIT: już sprzedany). I to tyle. A za godzinę wyjeżdżam na festiwal Ars Paganum do dolinek krakowskich – ukreatywniać się na wszelkie możliwe sposoby i świetnie bawić :).