Po katastrofie warsztatowej powoli nadrabiam to, z czym jestem do tyłu. Zdecydowałam się jednak powtórzyć wszystkie projekty. Nie jestem pewna co się stało, a tak będę miała przynajmniej kilka błyskotek dla siebie ;).
Tak więc dziś pierwszy projekt to skrzydlaty wisior wykonany na zamówienie Pani Agnieszki, który na swój uzytek nazwałam „Leć!” To dość złożona forma, ozdobiona przepięknym, naprawdę przepięknym, labradorytem o błękitnym ogniu. Wisior składa się z dwóch skrzydeł, umieszczonych na różnych poziomach, zdobionych piórami, tworzonymi każde z osobna, bez użycia jakichkolwiek form. Przez tył wisiora (również przestrzenny) przechodzi srebrny pałąk, po którym wisior swobodnie się porusza. Projekt inspirowany jest moją wcześniejszą pracą „Powietrze”.


Poza tym w ramach odreagowania tego, że straciłam kilka dość złożonych projektów, postanowiłam ulec „modzie”, którą zapoczątkowała Iza Malczyk i Gosia Domańska i wykonałam kilka słodkich maleństw, przy czym wykończyłam na razie tylko dwie pary – „Leśne duszki” (sprzedane) i „Róż w różach”. Kolczyki są naprawdę maleńkie – ozdobne sztyfty w obu parach mają ok. 1,5 cm. Duszki zdobione są zielonymi turmalinami i oponkami oliwinów, a różane brioletami kwarcu różowego i drobnymi perełkami słodkowodnymi.


A że tym razem w trakcie pracy słuchałam sobie szant (tak mnie jakoś naszło), więc w pewnym sensie przy okazji i na skutek klimatu ;) powstała morska bransoletka – „Nereida” (sprzedana)- zdobiona ręcznie wykonanymi medalionikami z motywami rodem z głębin i przeróżnymi naturalnymi perłami. Okrągłymi, nieregularnymi, stalowymi, niebieskimi, białymi… Taka posztormowa, urokliwa mieszanka :)

Jakiś czas temu wykonałam też w ramach wymianki z Jagienkąą niewielką Potrójną Boginię ozdobioną bursztynem (która niestety nijak nie chciała ładnie wyjść na zdjęciach). W zamian otrzymałam cudowny komplet w fioletach i starym złocie, wykonany niesamowitą techniką haftu koralikowego. Naprawdę jestem zachwycona :).

I to tyle na dziś – czas nadrabiać kolejne zamówienia :).