Ostatnio skupiam się na zamówieniach i też dziś pokażę jedno z tych, które robiłam ostatnio plus jedną „samowolkę” ;). Ogólnie staram się teraz zrealizować jak najwięcej zleceń, bo w przyszłym tygodniu wyjeżdżam na urlop (łiiiiiii ^^), zwiedzać Chorwację, a nie chcę już nadwyrężać cierpliwości niektórych i tak już anielsko cierpliwych osób ;).
W każdym razie, najbardziej skomplikowanym projektem jaki ostatnio wykonałam był sekretnik stworzony dla Wild, w który włożyłam naprawdę wiele pracy. Najbardziej zadowolona jestem z konstrukcji technicznej, bo po raz pierwszy wykonałam autentyczne zawiasy :), tak więc wisiorek otwiera się na bok i zamyka w klasyczny sposób przy pomocy szpili. Całość bazuje na wzorze sekretnika „Awen Inside”, który wykonałam kiedyś, ale ten jest jego zdecydowanie „upgrade’owaną” wersją ;), z bardziej szczegółowymi ornamentami no i oczywiście inną kolorystyką. Zresztą nie dziwię się, że wyszedł lepiej – w końcu „Awen Inside” wykonałam prawie 1,5 roku temu, a co by nie mówić, przez ten czas nauczyłam się tego i owego ;). Wild nazwała ten wisior „The Fading Tale” (teraz już mogę powiedzieć na 100%, że to od piosenki zespołu Delight - do niedawna tylko to podejrzewałam ;) ). Koniec paplania – zdjęcia:


Praca nad tym wisiorem była dla mnie ogromną przyjemnością i teraz w sumie myślę z radością o tym, że w ciągu najbliższych dni zabiorę się za kolejny sekretnik, zamówiony przez mojego wspaniałego przyjaciela :). Tak więc czeka mnie wykonanie drugich zawiasów – mam nadzieję, że tym razem pójdzie łatwiej :).

Drugi wisiorek, który chciałam dziś pokazać to kolejna wariacja na temat nieśmiertelnika, tym razem w wersji dla niepokornej, artystycznej duszy. Natknęłam się ostatnio na niesamowity cytat Fryderyka Nietzschego o kreatywności. Przeczytałam i od razu przyszedł mi pomysł na wisior z nim w roli głównej. I tak powstał „Dancing star”, ozdobiony dodatkowo szafirem gwiaździstym, nawiązującym do treści cytatu. Kamień w punktowym świetle (słońce, żarówki, flash aparatu itd.) ukazuje śliczną, sześcioramienną, ruchomą gwiazdkę. Widać ją na drugim zdjęciu. Wisiorek odnalazł swoją panią ;) na dzisiejszym krakowskim spotkaniu biżuteryjek, tak więc jest zarezerwowany. Wyglądało to na miłość od pierwszego wejrzenia :). Swoją drogą spotkanie było bardzo miłe i mam nadzieję, że będzie powtórka :). Bo dobrego towarzystwa, pięknej biżuterii, cudnych kamieni, smacznego jedzenia i dobrego napitku nigdy dość ;). Mogłabym dodać jeszcze kilka rzeczy, ale zdanie wyszłoby za długie ;-).

A teraz zmykam wygrzewać się z książką pod kocykiem, bo jestem strasznie przeziębiona. Mam nadzieję, że nie pozarażałam dziś wszystkich, z którymi się widziałam ;). Całe szczęście już mi przechodzi.
Ach i jeszcze pochwalę się jedną rzeczą :)tutaj można znaleźć komplet biżuterii wykonany przez Marcina, na podstawie mojego tutorialu.