Jutro wyjeżdżam na urlop :). Tym razem zwiedzać Hiszpanię. 27 lipca znowu będe do dyspozycji swoich wspaniałych Klientek :). Wtedy też odpowiem na wszystkie zaległe maile, zapytania itd.
A tymczasem przed urlopem z prędkością cyklonu ;) realizowałam zamówienia. Dziś pokażę pięć z nich plus kilka kilka innych, nowych projektów.
Ostatnio powstał więc „Zielony triskel” na zamówienie pewnej miłej wiedziemki ;), Potrójna Bogini, tym razem w stylistyce elfiej, zdobiona kamieniami księżycowymi na zamówienie innej miłej wiedziemki, kolejna odsłona kolekcji Sindarin, tym razem Amath – Tarcza, zdobiona czarnymi turmalinami i złotym topazem – dla jeszcze innej miłej wiedziemki ;D. Poza tym komplet „Świtezianka”, bazujący na wzorze kolczyków, które wykonałam kiedyś, tym razem w formie wisiora i niewielkich kolczyków, a to wszystko zdobione labradorytami i apatytami – dla Pani Magdaleny, i wreszcie wisior „I love”, podobny do wykonanego kiedyś, ale w wersji odbicia lustrzanego i innymi z ornamentami kwiatowymi – dla Melissy. Ufff… ;) A teraz dzielnie walczę z elfio-księżycowym diademem – też na zamówienie.



Poza tym zrobiłam też kilka mniejszych i większych projektów, które zamówieniami nie były :). I tak powstały kolczyki „Przeczucie jesieni” (sprzedane), zdobione motywami leśnymi i dymem z ogniska ;) oraz przepięknymi minerałami w jesienno-ognistych kolorach. Na żywo wyglądają o wiele ładniej. Tak mnie wzięło na te jesienne klimaty pewnie z tęsknoty za bardziej znośnymi temperaturami ;). Niejako przy okazji zrobiłam też elfie maleństwa – „Elfie łzy” (sprzedane),  ozdobione naprawdę przepięknymi brioletami cudnie połyskujących labradorytów i maleńkimi kwarcami diamond grey. To tak dla miłośniczek mniejszej biżuterii :). Do tego powstał niedawno męski wisiorek przedstawiający symbol Rogatego Boga – sprzedany (zainteresowanych symboliką, bynajmniej nie „satanistyczną” odsyłam tutaj ), zdobiony naturalnym kamieniem słonecznym.



Ostatni projekt na dziś to naszyjnik, z którego jestem szczególnie dumna – „Półcienie” (sprzedany).
Projekt inspirowany jest grą słońca i cieni, leniwym popołudniem, kiedy
złote promienie mieszają się z podświetloną zielenią liści drzew i
kwiatów. Taki nasycony barwami obrazek. Zrealizowałam go w srebrze łącząc technikę metal clay z elementami wire wrappingu. Rzeźbiony srebrny element został także czesciowo pozłocony i pokryty emalią. Naszyjnik zdobi mnóstwo pięknych turmalinów w różnych odcieniach zieleni, kwarc lemon, oliwiny, piryty, żółty szafir i diopsyd chromowy.


I to tyle z nowości. A teraz zmykam, bo muszę zrobić jeszcze mnóstwo rzeczy przed wyjazdem :). Do zobaczenia wszystkim :). Mam nadzieję, że nie za dużo tego wszystkiego dziś było ;).