drakonaria-art blog

    Twój nowy blog

    Wpisy w kategorii: Bez kategorii

    Wiele razy wspominałam już, że nie przepadam z kryształami Swarovskiego, ale zima, karnawał itd. to właśnie ten okres w roku, kiedy zdarza mi się je wykorzystywać. Tym sposobem powstały dwie, dość proste formy ze „swarami”. I co? Najlepsze jest to, że przynajmniej jednymi (tymi w szlifie Helios) jestem całkowicie zauroczona ;). Piękny, ciekawy szlif i taaaak się błyszczą :).


    Do tego „Pani”, inspirowana tą grafiką, moje zabawy „futrzarskie” i swary w znanej już wersji śnieżynkowej :). I jeszcze romatyczny wisior z jaskółką, wykonany na zamówienie, z napisem wyrytym przez Klienta, całość wg jego projektu; folkowe, kolorowe kolczyki, także wykonane na zamówienie i mała wersja Laurelindorenan, ze złotym labradorytem.

    Coś ostatnio kiepsko u mnie z regularnością notek, ale każda „biżuteryjka” wie – listopad i grudzień to zupełne szaleństwo bizuteryjno – zakupowe. Siedzę więc zaszyta w mojej prawie-że-pracowni i realizuję zamówienia i z rzadka jakieś inne projekty. Nie będę wklejać tu wszystkich moich ostatnich wytworów, bo zajęłoby to mnóstwo miejsca. Niektóre z nich można oglądać na mojej stronie:
    www.drakonaria.com
    Tymczasem zostawiam tu obrazkowe, optymistyczne, ogniste pozdrowienia ;) w postaci jednego z nieśmiertelników powstałych dzisiaj – na zdjęciu jeszcze w trakcie ognistych „narodzin” :).
    I zapraszam do zaglądania zarówno na moją stronę jak i do galerii Trendymania. Można tam znaleźć wiele ciekawych, przedświątecznych promocji moich prac.
    A teraz lecę :).

    Tak, zdecydowanie nastał sezon na biżuteryjne zakupy. Czuję to zwłaszcza po lekkim niedospaniu i bólu pleców ;). Spędzam w swojej „pracowni” o wiele więcej czasu niż zwykle, realizując zamówienia i od czasu do czasu robiąc coś „ot tak”.
    Tym sposobem powstało ostatnio całkiem sporo projektów, z których kilka pokazuję. Znowu naszło mnie na nieśmiertelniki. To świetny patent na wyjątkowy prezent. Poniżej pięć z moich ostatnich nieśmiertelnikowych kreacji :). Wszystkie już znalazły swoich właścicieli. Mam w zanadrzu jeszcze mnóstwo fajnych cytatów :). Bardzo bawi mnie tworzenie takiej biżuterii z przekazem.


    Poza tym w ramach zabaw ze szklaną emalią naszło mnie na symbol Yin-Yang (sprzedany, a więcej zdjęć tutaj, wisior jest dwustronny). Myślałam o nim już od dawna, ale jak to zwykle bywa, jakoś nie przychodziła jego kolej. I na deser dwa zamówienia dla Ani :) – jej labradoryty, które ze swojej strony jedynie delikatnie podkreśliłam srebrnymi zawieszkami.

    Sówka

    4 komentarzy

    W ramach lekkiego znużenia motywami florystyczno-zawijasowymi, wczoraj wykonałam taki oto wisiorek. Polująca sowa z księżycem w pełni w tle. To mój pierwszy taki zwierzęcy motyw (nie licząc ludowych kogucików ;) ), ale już mam w planie następne. Bardzo miło mi się nad nim pracowało i jestem nawet zadowolona z efektu (choć chciałabym odjąć mu jeszcze trochę „kreskówkowości” a dodać realizmu). Jestem ogromną miłośniczką ptaków, zwłaszcza drapieżnych, a sowa (szkoda, że nie da się rozpoznać gatunku ;) ) nasunęła mi się z kilku powodów. Po pierwsze ostatnio pewna przemiła znajoma zgłaszała mi zainteresowanie sową, więc postanowiłam poćwiczyć ;), a po drugie – sowa stała się z jakiegoś względu wyjątkowo modnym ptakiem, co trwa już od dłuższego czasu. Wiekszość tego jednak co można znaleźć w różnych sieciówkach, a ma przypominać sowy ( z dopiskiem made in China) woła o pomstę do nieba, tudzież innych instancji wyższych, więc postanowiłam zrobić własną wersję ;). W każdym razie już mam pomysł na kolejny ptasi wisiorek.

    Oj dawno mnie tu nie było :) Dla porządku powiem tylko, że moje aktualne prace (a przynajmniej ich część) pojawia się na mojej stronie: www.drakonaria.com, ale jestem po prostu tak „zarobiona”, że brakuje mi ostatnio czasu, żeby wrzucać je również tutaj. No ale czas odgrzebać mojego ulubionego bloga :) i wrzucić cosik. Ze względu na to, że od ostatniego razu tych prac trochę, oj trochę było, więc prezentuję tylko kilka wybranych.
    Herbarium (sprzedany) – ażurowa, dość skomplikowana forma plus moja pierwsza oprawa kamienia w „łapki”. Marzy mi się teraz analogiczna „konstrukcja” jeżynowa :). I pewnie będę dalej coś z łapkami eksperymentować, bo fasetowanych kamieni tego tyou mam po prostu mnóstwo. Do tej pory tak sobie leżały i pachniały ;).
    A resztę prac pokazuję głównie dlatego, że niektóre są jeszcze dostępne w mojej galerii – po kolei więc – pierścionek „Drzewo Życia”  (ten akurat już niedostępny) z diopsydem chromowym (coś mnie te ażurowe formy ciągną ostatnio jak widać ;) ), kolczyki jeżynowe (oj tak, chodzą za mną jeżyny) w elfiej stylistyce, z ametystami, złotem i mosiężnymi cargami. Mam poczucie, że zdjęcia je krzywdzą ;) bo może mało obiektywnie, ale muszę powiedzieć, że na żywo są przepiękne i długo się zastanawiałam czy nie zostawić ich dla siebie. Poza tym dwa projekty zdobione kamieniem księżycowym – Ithilien (niedostęny)- sierp księżyca i Księżycowa Bogini (rezerwacja)- oba zdobione plecionymi ornamentami. Swoją drogą, chyba na chwilę zmęczyłam się już tymi motywami. Czas na coś innego.
    I na koniec jeszcze wisior wzorowany na moim Laurelindorenan, tym razem z zielonkawo niebieskim labradorytem – dla kolejnej nietypowej panny młodej, oraz komplet maleńkich wisiorków dla jej druhen i osoby udzielającej ślubu :).




    A z rzeczy zupełnie innych – zachęcam BARDZO do zaglądnięcia na stronę K.O.P.R. (Kasiowe Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe :) ) i do udzielenia pomocy Kasi:

    Pomoz Kasi w walce z choroba
    Kasia walczy z chorobą nowotworową, ale jak to zwykle bywa, przeszkodą do dalszego leczenia są pieniądze. Cenne jest więc zarówno wsparcie finansowe, ale także informacyjne (np. zamieszczenie takiego bannerka u siebie na stronie). Kasia prowadzi również bloga o swojej walce z chorobą, którego możecie znaleźć tutaj: „Ze śmiercią mi nie do twarzy” .

    Jak zwykle po urlopie ciężko wrócić mi do codziennych zajęć. Od powrotu z Hiszpanii (o inspiracjach, które stamtąd przywiozłam następnym razem :) ) nie leniuchowałam jednak tak totalnie. Miałam przyjemność wykonać całkowicie wyjątkowe zlecenie – diadem na całkowicie wyjątkowy ślub :). Tak naprawdę diadem stanowił zwieńczenie kompletu ślubnej biżuterii, który tworzyły kolczyki z tej notki i Potrójna Bogini z tej – wszystko zdobione kamieniami księżycowymi.
    Nigdy wcześniej nie robiłam ślubnej biżuterii i ucieszyło mnie niesamowicie, że mogłam zrobić coś naprawdę innego – z jasnymi kamieniami, ale w oksydzie i magiczno-romantycznym klimacie, który najbardziej lubię. Panna młoda wyglądała przepięknie, niczym wyjęta z jakiejś dawnej baśni, w białym płaszczu z kapturem, cudnie upiętymi włosami. Bajka :).  No, ale zamiast gadania kilka zdjęć ;):



    A jako że, jak to ładnie Morven ujęła ;), ja i panna młoda jesteśmy „siostrami po miotle” :), więc i ja tam byłam, miód i wino piłam (dosłownie jedno i drugie :)).  Wesele też było nietypowe, bo stylizowane na celtyckie. Świetna muzyka na żywo, rodem z Zielonej Wyspy, w wykonaniu The Reel Jigs, reprezentacja fantastycznego zespołu tańca irlandzkiego Galway, w którym tańczy panna młoda, prawdziwy dudziarz (wydawało mi się, że nie znoszę dud – teraz wiem, że to nieprawda :D Dudy mają SZMOC!), mnóstwo innych atrakcji, no i oczywiście wspaniali goście :). Zabawa była naprawdę przednia, muzyka aż rwała do tańca. A następnego dnia odbył się ślub religijny – w lesie, w ścisłym gronie przyjaciół.  Jak widać można inaczej :). Bez husteczki haftowanej, „Białego misia”, przechodzenia pod sznurkiem i „Jedzie pociąg z daleka” ;). Za to z pomysłem i pasją. Oby więcej takich ślubów i wesel!

    Jutro wyjeżdżam na urlop :). Tym razem zwiedzać Hiszpanię. 27 lipca znowu będe do dyspozycji swoich wspaniałych Klientek :). Wtedy też odpowiem na wszystkie zaległe maile, zapytania itd.
    A tymczasem przed urlopem z prędkością cyklonu ;) realizowałam zamówienia. Dziś pokażę pięć z nich plus kilka kilka innych, nowych projektów.
    Ostatnio powstał więc „Zielony triskel” na zamówienie pewnej miłej wiedziemki ;), Potrójna Bogini, tym razem w stylistyce elfiej, zdobiona kamieniami księżycowymi na zamówienie innej miłej wiedziemki, kolejna odsłona kolekcji Sindarin, tym razem Amath – Tarcza, zdobiona czarnymi turmalinami i złotym topazem – dla jeszcze innej miłej wiedziemki ;D. Poza tym komplet „Świtezianka”, bazujący na wzorze kolczyków, które wykonałam kiedyś, tym razem w formie wisiora i niewielkich kolczyków, a to wszystko zdobione labradorytami i apatytami – dla Pani Magdaleny, i wreszcie wisior „I love”, podobny do wykonanego kiedyś, ale w wersji odbicia lustrzanego i innymi z ornamentami kwiatowymi – dla Melissy. Ufff… ;) A teraz dzielnie walczę z elfio-księżycowym diademem – też na zamówienie.



    Poza tym zrobiłam też kilka mniejszych i większych projektów, które zamówieniami nie były :). I tak powstały kolczyki „Przeczucie jesieni” (sprzedane), zdobione motywami leśnymi i dymem z ogniska ;) oraz przepięknymi minerałami w jesienno-ognistych kolorach. Na żywo wyglądają o wiele ładniej. Tak mnie wzięło na te jesienne klimaty pewnie z tęsknoty za bardziej znośnymi temperaturami ;). Niejako przy okazji zrobiłam też elfie maleństwa – „Elfie łzy” (sprzedane),  ozdobione naprawdę przepięknymi brioletami cudnie połyskujących labradorytów i maleńkimi kwarcami diamond grey. To tak dla miłośniczek mniejszej biżuterii :). Do tego powstał niedawno męski wisiorek przedstawiający symbol Rogatego Boga – sprzedany (zainteresowanych symboliką, bynajmniej nie „satanistyczną” odsyłam tutaj ), zdobiony naturalnym kamieniem słonecznym.



    Ostatni projekt na dziś to naszyjnik, z którego jestem szczególnie dumna – „Półcienie” (sprzedany).
    Projekt inspirowany jest grą słońca i cieni, leniwym popołudniem, kiedy
    złote promienie mieszają się z podświetloną zielenią liści drzew i
    kwiatów. Taki nasycony barwami obrazek. Zrealizowałam go w srebrze łącząc technikę metal clay z elementami wire wrappingu. Rzeźbiony srebrny element został także czesciowo pozłocony i pokryty emalią. Naszyjnik zdobi mnóstwo pięknych turmalinów w różnych odcieniach zieleni, kwarc lemon, oliwiny, piryty, żółty szafir i diopsyd chromowy.


    I to tyle z nowości. A teraz zmykam, bo muszę zrobić jeszcze mnóstwo rzeczy przed wyjazdem :). Do zobaczenia wszystkim :). Mam nadzieję, że nie za dużo tego wszystkiego dziś było ;).

    Dziś będzie naprawdę długa notka, tak więc tych, którzy właśnie przeczytali jej początek uprasza się o uzbrojenie się w cierpliwość ;). Obiecuję jednak, że będzie ciekawa :).
    Pokazałam ostatnio kilka prac z patynowaną miedzią i wspominałam, że z dojściem do efektu ładnej patyny miałam spore przygody. Pierwszą pracą, którą usiłowałam spatynować była broszka „Łowicz 3010″ (sprzedana), stanowiąca taką moją zabawę popularnymi w tym roku motywami folkowymi. Podeszłam do sprawy metodycznie – znalazłam w sieci kilka przepisów na patynę i zaopatrzyłam się w odpowiednie surowce. I tym oto sposobem broszka, po „ziszczeniu” się ze szkicu w metal (brąz i miedź), po raz pierwszy zawisła w szczelnie zakręconym słoju wypełnionym nieziemsko śmierdzącą chemią (całe szczęście niespecjalnie szkodliwą).

    I wszystko wyglądało dość ciekawie, póki nie wyjęłam broszki ze słoja po kilku dniach, a ona okazała się być obrośnięta cudnie kobaltowymi kryształkami. Efekt bardzo ładny, ale nie taki o jaki chodziło. Poza tym kryształki okazały się być rozpuszczalne w wodzie. Tak więc pudło. Zmieniłam recepturę – tym razem spróbowałam eksperymentu ze szkoły podstawowej – kreda z octem :). I znowu pojawiły się kryształki, tym razem w pięknym morskim kolorze, niestety również rozpuszczalne w wodzie i w dodatku strasznie śmierdzące.

    Dopiero po wielu eksperymentach udało mi się uzyskać ładny, trwały efekt w kolorze kobaltowym, a na samym końcu wreszcie patynę w typowym morsko-niebieskim kolorze – taką, o jaką chodziło mi od samego początku :). I tym oto sposobem powstała folkowo – archeologiczna, eksperymentalna brosza :).

    Poza tym spotkałam się dziś z moją stałą, przemiłą Klientką :) i razem z dwoma parami elfich kolczyków zawiozłam jej labradorytowy wisior „Uroczysko” (właśnie przed chwilą wymyśliłam mu nazwę ;) ). Miałam zrobić zawieszkę do tego konkretnego kamienia i tak to właśnie wyszło. Zależało mi na tym, żeby zawieszka nie próbowała przyćmić tego przepięknego labradorytu, ale jednocześnie podkreślała jego piękno.

    Poza tym kilka dni temu wykonałam także na zamówienie kolczyki „Noc w lesie II” luźno bazujące, na moim wcześniejszym wzorze. Tym razem podstawowym materiałem był brąz, przybrany pięknymi turmalinami w różnych ciepłych odcieniach oraz oliwinami.

    I na koniec jeszcze dwie pary kolczyków z brązowo-srebrnej kolekcji Aes brundusinum. „Lniane” i „Koła czasu”. Pierwsze zdobione kamieniem słonecznym i cytrynem, drugie turkusami. Dziś skończyłam kilka kolejnych par w tych klimatach, ale na razie nie zdążyłam ich obfocić. I jeszcze sprzedany już, bardzo letni naszyjnik „Łąka w brązie” :). Uwielbiam taki oksydowany na tęczowo brąz.



    I na dziś to by było tyle :).

    O 13:29 rozpocznie się astronomiczne lato. Dzisiejszy dzień jest
    tym najdłuższym w roku, a noc najkrótszą i według wielu wierzeń pełną
    rozmaitych dziwów. To właśnie w tę noc kwitnie kwiat paproci :), a w
    niektórych miejscach wieczorami wciąż rozpoczynają się szalone tańce w
    okół ognisk. Letnie przesilenie to w wielu kulturach święto Słońca,
    ognia, wody, urodzaju, płodności, radości i miłości. Obchodzone było ( a
    w niektórych miejscach nadal jest) na obszarach zamieszkiwanych przez
    ludy słowiańskie, bałtyckie, germańskie, celtyckie i nie tylko.

    Dziś z tej właśnie okazji trochę cudów u mnie w galerii Trendymania :). Poza
    bardzo atrakcyjnymi promocjami na wszystkie produkty przygotowałam też
    małą niespodziankę. Do każdego zamówienia złożonego w czasie trwania
    promocji w mojej galerii w Trendymanii dołączona zostanie niewielka (2,5 cm średnicy)
    zawieszka przedstawiająca Słońce, wykonana z brązu wg mojego autorskiego
    projektu. Słoneczka są numerowane na rewersie i zostały wykonane
    specjalnie na tegoroczne Letnie Przesilenie.

    Promocja będzie trwała do jutra do okolic godziny 13:29 :).

    Zapraszam serdecznie i życzę wszystkim mnóstwo Słońca w tym
    wyjątkowym dniu :). Choć jak na złość u mnie za oknem szaro i buro, a ja leczę się z zapalenia nerek ;/.


    A tak poza tym, to podrzucam kilka zaległości oraz nowości. Po pierwsze wreszcie mogę się pochwalić sekretnikiem wykonanym na zamówienie mojego wspaniałego Przyjaciela :). Sekretnik zdobiony jest motywem rogów, Drzewa Życia, Słońca i Księżyca:

    Za mną też moje pierwsze próby z patynowaniem miedzi (ale o tym to będę musiała napisać osobno, bo to cały thriller ;) ). W każdym razie pokazuję dwie przykładowe prace - Maski (sprzedane) i Zagubiony w morzu. Obie prace to miedź łączona ze srebrem.


    I to tyle w tym pięknym, aczkolwiek bezsłonecznym póki co ;), dniu.

    Tak się czasami dziwnie składa, że potrzeba remontu, żeby znaleźć czas na napisanie nowej notki ;). Dawno mnie tu nie było, a że właśnie w moim warsztacie pod biurkiem leży pan w gustownym zielonym wdzianku zakładając coś na kaloryferze i demolując różne inne rzeczy (i tak po jednym panu z dziwnym sprzętem w każdym pomieszczeniu) to jedyne co mi pozostało to siąść w kącie przy komputerze i coś nasmarować :). Mam sporo zaległych projektów do pokazania, ale postanowiłam sobie, że zrobię to na raty, żeby nie zarzucać swoich szanownych Czytelników zbyt dużą ilością obrazków na raz.

    Ostatnio znowu wróciłam do elfich klimatów. Zostało mi jeszcze tyle pięknych słów w języku Sindarin i Quenya, które chciałabym zilustrować… Z tej też okazji powstały 4 nowe projekty, a dwa kolejne są jeszcze w drodze.
    Dla pierwszego z nich, z którego jestem najbardziej dumna, lingwistyczną inspiracją stała się Quenya – stworzony przez J.R.R. Tolkiena język
    elfów Wysokiego Rodu, zwany również Wysoką Mową, Starodawną Mową czy
    elfią łaciną. Nazwałam go Quenya – Fëanáro. Fëanáro oznacza „duch ognisty” i
    właśnie to starałam się oddać w skomplikowanych ornamentach i doborze
    kamienia. Fëanáro (wersja sindarińska to Faenor, a
    najpopularniejsza „zsindarinizowana” to Fëanor) to także postać z
    „Silmarillionu” Tolkiena. Był najpotężniejszym z Noldorów, twórcą
    magicznych kryształów – Simarilów oraz alfabetu używanego szeroko w
    Śródziemiu – tengwaru. Wisiorek wykonałam ze srebra, złota (delikatne kuleczki wplecione w ornamnety) i naprawdę cudownego kamienia słonecznego (który pokazywałam już kiedyś tutaj). Całość prezentuje się naprawdę imponująco i na żywo o wiele ładniej. Włożyłam w niego bardzo dużo pracy.

    Drugi elfi projekt to kolczyki wykonane na zamówienie pewnej cudownej, nietypowej panny młodej. Nazwałam je Ithil – co w języku Sindarin oznacza Księżyc, lub też, pisane z małej litery,
    blask, połysk (księżycowy). Wkrótce powstanie także wisiorek i diadem do kompletu. Kolczyki wykonane są ze srebra i zdobione kamieniami księżycowymi.

    Kolejne dwa projekty także inspirowane są słowaniu z języka Sindarin. Pierwszy to Nelladel (sprzedane), co oznacza dosłownie „dzwonienie dzwoneczków” czy też
    „odgłos dzwoneczków”. Kolczyki bardzo delikatnie „podzwaniają” przy
    mocnych ruchach, a kwiaty wśród ornamentów mogą kojarzyć się z leśnymi
    dzwonkami – stąd też ich nazwa :). Ozdobiłam je pięknymi labradorytami. Druga para to Ethuil (sprzedane), czyli wiosna, zdobione turmalinami, oliwinami i kilkoma maleńkimi pirytami oraz zieloną emalią.


    I to tyle z zaległości na dziś. Jutro ciąg dalszy :). A aktualnie pracuję nad zaległym już sporo sekretnikiem dla mojego przyjaciela i stałam się ofiarą jakże prawdziwego powiedzenia, że „lepsze jest wrogiem dobrego”… Najtrudniejszą rzeczą w sekretniku jest dla mnie zapięcie, tak więc zrobiłam całkiem niezłe, po czym wpadłam na „genialny” pomysł innego i postanowiłam je podmienić. Tiaaa… Efekt jest taki, że już od kilku dni nie mogę dojść z nim do ładu. Ale jestem już dobrej myśli i mam nadzieję, że uda mi się je dziś skończyć (pod warunkiem, że panowie w zielonych kombinezonkach kiedyś sobie pójdą ;) ). A potem czeka na mnie mnóstwo kolejnych projektów :). Poza tym chciałabym wreszcie zrobić coś dla siebie…


    • RSS